Przejdź do głównej zawartości

DRAGON - Unde malum (2023)

 




"Unde Malum" to druga płyta Smoka po powrocie na scenę. I szczerze?  Poprzedni album "Arcydzieło zagłady" mnie nie zachwycił, wręcz zaskoczył swoją przeciętnością. Bo od takiego składu to oczekiwania miałem nieco większe. Tym razem jest inaczej bo "Unde Malum" to płyta pod każdym względem lepsza od poprzedniczki, pod każdym! Przede wszystkim to co najważniejsze. Dostajemy dużo lepsze kompozycje. Urozmaicone (utwór tytułowy!!!), z ciekawszymi riffami i melodiami. Kolosalny postęp jeżeli chodzi o wokal i jego linie. Wszystko jest bardziej dopracowane, zróżnicowane i spójne niż na "Arcydziele". Duży progres jak dla mnie. Świetnie wypada również sekcja. Perkusja z basem pełnią na tym albumie bardzo ważną rolę i pozwalają utrzymać właściwą dynamikę przez cały czas jego trwania. Gitary często wyrzucają łamane riffy ale nic nie jest przekombinowane i jako całość - słucha się tego bardzo dobrze. Teksty w całości po polsku kręcą się wokół tytuły płyty. Unde Malum znaczy skąd zło i rozważaniom w tym temacie poświęcone są głownie liryki. Także nie przedłużając. Zachęcam Was aby spróbować jak brzmi thrash metal z domieszkami w wykonaniu Dragon a.d. 2023 roku. Ja oczywiście na co dzień wolę bardziej piekielne i bagniste dźwięki, ale tu też jest naprawdę fajnie. Polecam. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PUTRIDITY - Morbid Ataraxia (2025)

  Myślę że fanom brutalnych dźwięków specjalnie tej nazwy nie muszę przedstawiać ale dla tych co nie znają garść podstawowych informacji. Putridity to początkowo projekt jednoosobowy zmajstrowany przez gitarzystę Andrea Aimone. Demówki trzaskał jeszcze sam ale już debiutancki album z 2007 roku pt. "Mental Prolapse Induces Necrophilism" nagrał już z pełną załogą. Od poprzedniego albumu minęło już 10 lat ale dwa lata temu po ogarnięciu nowego składu dostaliśmy epkę "Greedy Gory Gluttony". Teraz dostajemy nowy, a w sumie dopiero czwarty, album włoskiej ekipy. Do rzeczy zapewne powiecie, jak muza? Otóż moi drodzy to kosa niesamowita. Jednocześnie piękny i obleśny, odpychający i przyciągający, przeklęty i błogosławiony a jednym słowem mówiąc łomot. Co za natężenie piekielnych dźwięków, gitarowa brutal death metalowa chłosta w każdej sekundzie, ekstremalna soniczna nawałnica. Nie sposób docenić niesamowitej pracy perkusji która przy całym szaleństwie wali z niesamowitą pr...